logo1 logo2

Bert Clendennen, "Proś mnie, a dam ci..."

„Proś mnie...” Co to oznacza? Dla Jezusa oznaczało, że musiał pójść na Golgotę i oddać swoje życie. Dla prawdziwego wierzącego musi oznaczać to samo, dlatego, że jesteśmy Jego ciałem.

 

Autor - Bert Clendennen

W Psalmie 2 (werset 8) Bóg Ojciec mówi do Syna: „Proś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo i krańce świata w posiadanie.” „Proś mnie...” Co to oznacza? Dla Jezusa oznaczało, że musiał pójść na Golgotę i oddać swoje życie. Dla prawdziwego wierzącego musi oznaczać to samo, dlatego, że jesteśmy Jego ciałem.

Aby powtórzyć sukces pierwszego pokolenia chrześcijan, ty i ja, będący przedstawicielami jednego z ostatnich pokoleń, musimy stać się jak nasi poprzednicy: gotowi do poświęceń dla Boga. Czym jest to poświęcenie? „A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć." (Apokalipsa 12,11). Bóg nigdy nie manifestuje się w szczególny sposób poprzez letnich lub nie poświęcających się dla Niego chrześcijan. Wszystkie postacie Starego Testamentu oraz rzeczywistość Nowego Testamentu potwierdzają tę ważną prawdę. Każdy człowiek używany przez Boga i mający wpływ na swoje pokolenie, musiał wcześniej przejść przez własne Getsemane, w którym umierał dla każdego pragnienia, które nie było zgodne z wolą Bożą.

Z uwagi na to, że Bóg jest nieskończonym Władcą, a ty należysz do Niego, nie musi On tłumaczyć ci wszystkich „dlaczego” i „z jakiego powodu”, dotyczących sposobu obchodzenia się z tobą. Jeśli całkowicie oddasz siebie samego, aby być Jego sługą, to On przyjmie cię do siebie i w swojej zazdrosnej miłości pozwoli, aby inni mówili i robili to, czego ty nie będziesz mógł już mówić i robić. Rozważ to raz na zawsze; jesteś po to, aby mieć bezpośredni kontakt z Duchem Świętym. Jedynie On ma prawo zawładnąć niepodzielnie twoim językiem i zadbać o czystość twojej mowy. On może skłonić cię do wypełniania Bożej, a nie twojej woli, a twoje oczy zwrócić na Jezusa. To radykalnie odmieni twoje życie i sprawi, że wielu uzna cię za Bożego niewolnika.

Jednak, jeśli wytrwasz w tym doświadczeniu, choć twoje rozumienie będzie zawodzić, a w głowie będą ci się kłębić tysiące pytań, to poznasz wspaniałą tajemnicę Królestwa. Wtedy będziesz bezgranicznie owładnięty przez Żywego Boga tak, że będziesz odczuwać w swym sercu zadowolenie i zachwyt z powodu osobistej ochrony i prowadzenia przez Ducha Świętego. Poczujesz, że znalazłeś się w przedsionku Nieba i usłyszysz wielkie wezwanie Boże. W takim stanie będziesz gotów, aby Rzeki Wody Żywej przepływały przez ciebie wylewając się na innych. To doświadczenie jest ciężkie, ale i nagrody są wielkie, gdyż „wielu jest powołanych, lecz niewielu wybranych”.

Bożą odpowiedzią na nieustanne prośby jest: „dam ci...” Dwa miliardy dusz, które nigdy nie słyszały imienia Jezus, czekają na to, abyśmy o nie poprosili. Jedyną rzeczą, która zawsze uniemożliwia żniwo, jest nasza niechęć do tego, by umierać dla naszej własnej woli i naszych żądz. Bóg nas nie powołał do robienia tego, co jest możliwe; jesteśmy powołani, by robić to, co niemożliwe. To, co niemożliwe przychodzi wraz ze zmartwychwstaniem. Jednak nie może być zmartwychwstania, jeśli nie było wcześniej śmierci; śmierci tego wszystkiego, czym byliśmy w naszej naturze. Dopóki utrzymujemy jakikolwiek dystans wobec Boga, dopóty nie może być prawdziwego przebudzenia. W Ewangelii Jana 6,1-14 czytamy o chłopcu, który oddał wszystko, co miał. To jest koszt. Kiedy oddajemy tylko resztki, musimy prosić ponownie. Kiedy poświęcamy wszystko, doświadczamy cudu. Chłopiec oddał wszystko, co miał dla siebie, a dzięki temu wszyscy zostali nakarmieni i nawet wiele zostało. Szokująca rzecz  nakarmić 5 000 ludzi, gdy nie ma się prawie nic. Jednakże oni coś mieli; mieli chłopca z pięcioma chlebami i dwiema rybami, który był gotów im to wszystko oddać.

Owoc jest rezultatem obumierania, a nie produkowania. „Jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje” (Jan 12,24). Każdy rolnik sieje dobre ziarno, które niesie w sobie życie. Ziarno nie jest zasiewane dla oczyszczenia, ale dla wzrostu. My jesteśmy nasieniem w Jego ręku. „Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym; doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych” (II Kor 1,8-9).

Pogodzenie się ze śmiercią i wzięcie na siebie krzyża, którego skutkiem będzie zmartwychwstanie, oznacza pogłębiające się w nas poczucie słabości. Naszą naturalną potrzebą jest to, abyśmy czuli się silni, mogli żyć, jak chcemy i robić to, co chcemy. Słabość natomiast jest drogą przez krzyż, abyśmy żyli dla innych. Właśnie obumieranie, a nie produkowanie jest tym, co wydaje duchowy owoc. Sekret owocnego życia w wierze oznacza poświęcanie się dla innych i nie oczekiwanie niczego dla siebie. To pozostawienie siebie samego całkowicie w rękach Boga i nie dbanie o to, co się przydarzy.

Kiedy prosimy, musimy być jednocześnie przygotowani, aby zmierzać w tym kierunku. Jeśli zachowujemy się wbrew temu, co jest wolą Bożą dla nas, oznacza to, że jeszcze nie uwierzyliśmy. Ta prawda pokazana jest bardzo wyraźnie w życiu Abrahama. „Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość.” Dlaczego? Ponieważ był posłuszny poleceniu Bożemu. Na jego przykładzie widzimy, że wiara i uczynki są czymś nierozerwalnym; jednolitym. Wiara człowieka jest w sercu i jest niewidzialna dla innych do momentu, gdy człowiek ten nie okaże jej w działaniu, poprzez uczynki. Gdyby Abraham odmówił posłuszeństwa Bogu, ponieważ wyznaczone zadanie byłoby – jego zdaniem – zbyt trudne, jego wiara okazałaby się martwą. Dlatego my, jeśli będziemy udawać wiarę, a potem odmówimy wykonania tego, co według naszego przekonania jest wolą Bożą, to pokażemy, iż tak naprawdę nie uwierzyliśmy z całego serca w Chrystusa i w Ewangelię.

Jeśli kościół będzie zdeterminowany, aby czynić wolę Bożą, to w dawaniu (ofiarności) i postępowaniu nic nas nie powstrzyma od zdobywania naszego pokolenia dla Chrystusa. Z drugiej zaś strony Jezus powiedział, że „każdy, kto słucha tych słów moich, a nie wykonuje ich, będzie przyrównany do męża głupiego” (Mat 7,24). To właśnie sprawiło, że pomimo wiedzy, brak wykonania kosztował głupie panny utratę miejsca na weselu Oblubieńca, czyli w Królestwie Bożym. Miliony ludzi uwierzą, pod warunkiem, że usłyszą Ewangelię. Wielki nakaz misyjny czyni nas odpowiedzialnymi za to, żeby usłyszeli.

Znamy to wszystko w teorii, ale opóźniamy w praktyce. „Widziałem bolesny wypadek pod słońcem: Bogactwo zachowane dla jego właściciela na jego nieszczęście” (Kazn 5,12). Mamy wybór: albo poświęcamy samych siebie i nasze dobra na rzecz innych, albo skazujemy to pokolenie na wieczność w piekle. Jednak, gdy zabrzmi odgłos trąby, wówczas z powodu naszych egoistycznych pragnień okażemy się nieposłuszni. Jezus powiedział: „Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy” (Jan 14,23). „Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego” (Jan 15:10).

Największym rewolucjonistą wszystkich czasów był nasz wspaniały Pan. To On wyszedł z ram konwencjonalnej religijności i rzucił człowiekowi wyzwanie, aby ten stawał się podobny do Boga. Od chwili, gdy Duch Boży spoczął na Nim, aż do ukrzyżowania, był nieustannie zaangażowany w brutalną walkę. Jezus ostrzegał tych, którzy podążali za Nim, że ten sam wróg, który Go znienawidził, będzie także ich nienawidzić. „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” (Jan 16,33). Dał do zrozumienia, że Jego naśladowcy mogą wygrać, lecz będą musieli stawić czoła przeciwnikowi i że to zwycięstwo będzie kosztować ich wszystko. Czy wśród tych, którzy czytają ten artykuł, znajdą się gotowi, aby ponieść ten koszt?

 

Tłumaczenie: Filip Ziemba

Artykuł opublikowany w czasopiśmie PENTEKOSTE